wtorek, 15 maja 2012

Świat według Doroty - "Szopka weselna"


Po przeglądzie gości weselnych nadszedł czas na opisanie długo oczekiwanego dnia wesela. A więc – przedstawiamy tak zwaną „Szopkę”.

Zaczyna się ona ok. 7 rano kiedy to matka (tak, tę Panią już znamy) jest już na równych nogach, staje nad Panną młodą i krzyczy: „wstawaaaaj dzisiaj wychodzisz za mąż”, w międzyczasie puści jeszcze kilka: O Boże, O Jezu. 

No więc młoda wstaje i wygląda jak by jej wieczór panieński był wczoraj a nie tydzień temu. Wchodzi sztab kryzysowy (lód, kawa, kąpiel, fryzjer, kosmetyczka) i doprowadza młodą do stanu używalności. Potem zakłada ona sukienkę „po domu” koniecznie zapinaną na guziki i krząta się na przemian z matką. Tu coś podgryzie, tam coś wypije i czeka – żeby jak najpóźniej przebrać się w sukienkę ślubną co by jej sobie nie uwalić. Czyli młoda siedzi, a matka pokrzykując: „O Boże” biega wokół i myśli czego jeszcze zapomniała.

Pan Młody natomiast wstaje między 8 a 9. Po wstaniu mówi słowo na „k” z akcentem na „u” i czeka na świadka.
Świadek przyjeżdża coś tam zjedzą, coś tam wypiją, jadą po kwiaty dla młodej i świadkowej i czekają na odpowiedni moment żeby wyjechać do młodej. Każdy moment jest zły. Będą za wcześnie – młoda będzie w połowie przerobu. Będą za późno – złość młodej i matki…..yyy może nie przytaczajmy tej opcji.

No ale przejdźmy do momentu kiedy Pan Młody wchodzi ze świadkiem, kwiatami i tym wszystkim do domu Panny Młodej. Jest już tam kamerzysta. Nagrywa jak  wręczają kwiaty (są przynajmniej dwa duble). Matka powstrzymuje łzy (przydadzą się na błogosławieństwo). Świadek znajduje gdzieś w tłumie ciotek świadkową i razem odchodzą na tzw. „boczek” aby przyglądać się dalszej części szopki, w której już nie biorą udziału – przynajmniej w tej części. 

Błogosławieństwo – jakże trudny i przez niektórych znienawidzony moment. Rodzice zazwyczaj nie wiedzą co powiedzieć, a poza tym maja w gardle kulkę wielkości tej od bilarda. Ale rynek weselny znalazł sposób na tę grupę docelową – otóż istnieje AKORDEON. No i się zaczyna!

Młodzi klękają, rodzice robią rundkę z krzyżem a w tle akordeon przygrywa „seeeerdeeeecznaaa maaaaatkoooo, oooopiekunko luuuuudzi”. 

      Jak już się wszyscy wyściskają i wypłaczą – następuje druga godna uwagi impreza – WYPROWADZENIE PANNY MŁODEJ. Kurcze….wy-pro-wa-dze-nie??? Wyprowadza to się psa żeby narobił na okoliczne drzewo. A w ogóle to wyprowadzenie kojarzy mi się z wyprowadzeniem na rzeź. No, można w sumie tak stwierdzić: prasowanie, pranie, gary, poród….trochę się będzie działo! Państwo Młodzi wychodzą przez udekorowaną balonikami i innym badziewiem klatkę schodową. Na dole oczywiście przygrywa akordeon, klarnecik. Zazwyczaj nie jest już tak poważnie – z reguły lecą krótkie tzw. burdelowe melodyjki. 

Następuje wyjazd do kościoła. Matka jeszcze trochę puszy się przed sąsiadami, ojciec porozdaje z torby trochę weselnej no i możemy ruszać. W kościele kiedy goście czekają na rozpoczęcie ceremonii Para młoda z ojcem panny młodej oczekuje w przedsionku. Zazwyczaj atmosfera w przedsionku jest o wiele bardziej spoko i na luzie niż atmosfera w kościele (matka). Ojciec z parą młodą puszczą parę kawałów natomiast matka wyciąga szyję jak żyrafa – a to za młodymi, a to za księdzem. Za ojcem przestała wyciągać dawno temu – grunt co by się pod nogami nie plątał.

No więc przychodzi ksiądz, wyciąga młodego na przód a ojciec prowadzi młodą do ołtarza. Następuje teraz tzw. przekazanie Panny Młodej przez ojca. Nic wielkiego wbrew pozorom. Młoda przekazała się już sama zapewne kilka lat temu a szczegółów może nie będziemy przytaczać….:)

                No i tyle. Msza poleci, życzenia też, wesele to już w ogóle pestka. No i jesteśmy po ślubie. . .

:)

2 komentarze:

  1. A jednak na wszystkich ślubach, na których byłam, młoda para idzie razem do ołtarza...
    Tekst świetny, chyba nie lubisz ślubów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię śluby miałam nawet swój własny - własną szopkę :) Ale bardzo lubię przedstawiać otaczający nas świat trochę z jajem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...